RSS
poniedziałek, 22 maja 2017
Własny kąt

budowa

Witajcie Czytelnicy! Zaczynamy, to jest nowe otwarcie, nowa rzecz :) Będzie o nieruchomościach, o mieszkaniach. O tym, jak budować, jak wybrać ekipę, a może nie budować a kupić już zbudowane? Może lepsze będzie mieszkanie? Słowem - jak uwić własne gniazdko i jak je ze smakiem urządzić.

Blog jest amatorski, nie jestem wykształconym "nieruchomościowcem" czy budowniczym, ale tematem się żywo interesuję. Jeśli Was zaciekawi, będzie mi miło :)

09:34, agus-ia33
Link Dodaj komentarz »
środa, 25 kwietnia 2012
iceis

Bardzo fajna szukarka blogowa:

iceis.pl - znajdziecie tam wszystko, jeśli szukacie tego czegoś na blogach :)

 

np po wpisaniu szybkie ciasto mam:

i info jak go upiec

15:31, agus-ia33
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 23 sierpnia 2010
Krzewy

no chodzi po głowie piosenka, ze zasnąć nie mogę krzewy... paluchy znowu bolą od strun gitarowych, usmiech na i buzi ogromny:)

no z kim jak nie z kwiatami Tobą!:) no wlaśnie, z kim jak nie z Rodotką?:) bosko było:) Wawel przed o i po północy, spiderman w oknie przy Karmelickiej i gadana do 4...:)

Krzewy czy kiedykolwiek traci się wiarę w życie? w to ze mozna zdobyc swiat, w to ze od nas wszystko zalezy, w to ze wszystko mozna, ze wszystko jest blisko, ze wystarczy wyciagnac tylko dłon, zeby złapac chmury? czy kiedykolwiek przestaje sie probowac chocby podskoczyc zeby złapac w garsc swiatło laseru spod Sheratonu krzaków? czy krzewy kiedykolwiek przestaje sie myslec jak zimna jest woda w Wiśle, czy głęboko przy brzegu i czy kaczki słyszą fajerwerki? czy kiedys przestaje sie usmiechac tak, jak jeszcze teraz sie usmiecha z serdecznoscią i naiwnością dziecka?

jest w tej naiwności jakaś magia.

oby zawsze była.

Rodotce:*

piątek, 06 sierpnia 2010
Tapety na pulpit
Rozdział I
Zniecierpliwiona czekaniem na swoich przyjaciół, odczytałam sms od jednego z nich, na tyle głośno, aby Alex, który właśnie krzątał się w kuchni, usłyszał jego treść.
Chipsy. Świetnie. Jednym z nich się właśnie dławię, bo tkwi w moim przełyku od rana, hamując dopływ powietrza, tapety na pulpit ale kogo to obchodzi.
Makaron. Co jej strzeliło do głowy z tym makaronem ?!
Poszłam do łazienki, poprawić włosy, które jak zwykle stanęły mi dęba z powodu wilgoci, czyt. unoszących się w powietrzu oparów Malibu.
Przechodząc przez kuchnię minęłam Alexa, który jak zwykle wyglądał zabójczo sexownie w tej czarnej obcisłej koszulce i ciemnych dżinsach...Marzenie. Kroił właśnie owoce na sałatkę, kiedy nachyliłam się nad nim delikatnie całując jego świeżo monitory ogolony policzek. Owionął mnie zapach wody kolońskiej, której zawsze używa, za nic w świecie nie chcąc wyjawić mi jej nazwy. Męskie sprawy.
-Zaraz będą- szepnęłam mu do ucha, uśmiechnął się lekko w odpowiedzi, nie wypowiadając ani słowa.
-Zapal światło na podjeździe. Strasznie tam ciemno!- krzyknęłam z łazienki, chwytając pospiesznie za grzebień, którym rozpaczliwie starałam się doprowadzić swoje gniazdo na głowie do normalnego stanu. Jeżeli w ogóle jest to jeszcze możliwe...
TYMCZASEM: ^^
- To tu...?
- eee...ehm...chyba nie...
- Hmmm...wydaje mi się, że to było na samym zakręcie...
- Myślisz, że jesteśmy na dobrej ulicy?
- Nie wiem...ty ostatnio prowadziłaś!
- Ja?! Ja prowadziłam dwa tygodnie temu, tydzień temu byłeś pijany jak bela i musieli nas odwozić!
- Wcale nie byłaś lepsza...- mruknął jak małe dziecko Teddy, jednak Ann nie zwracając na niego najmniejszej uwagi złapała za kierownicę skręcając gwałtownie w prawo.
- Tutaj!- wykrzyknęła radośnie starając się zagłuszyć wściekłe komentarze zaskoczonego jej nagłą akcją, Męża.
Już w łazience zaczęły mnie dobiegać głośne, jednak nieco przytłumione wrzaski. Wyjrzałam przez okno, żeby zobaczyć co się dzieje na zewnątrz, kiedy oślepiły mnie światła wtaczającego się na podjazd mercedesa. Niespodziewanie do moich uszu dobiegł nieprzyjemny chrzęst, przejeżdżających po czymś kół samochodu i tapet.
-Alex!- krzyknęłam rzucając na półkę grzebień, który i tak nie sprostał zadaniu i gwałtownie zatrzaskując za sobą drzwi, wpadłam do kuchni.
- Alex miałeś zapalić światło na podjeździe!
- Saaaviinn meeee...mmhhhmmm...- usłyszałam ciche mruczenie, dobywające się z ust nikogo innego, jak tylko mojego Męża.
-Cholerne mp3- warknęłam ze złością i ruszyłam w kierunku drzwi wyjściowych, po drodze wyrywając mu słuchawki z uszu.

Wybiegłam na dwór bez płaszcza, głucha na protesty Alexa i zaraz tego pożałowałam. Dachy pokrywał siwy mróz, a pierwsze płatki śniegu zaczęły właśnie spadać, delikatnie osiadając na moich włosach.
Dzięki Mężowi, który do tej pory zdążył się już na mnie obrazić, było cholernie ciemno, więc do moich dopiero co przybyłych gości, kierowałam się jedynie nasłuchując cichych komentarzy jakie co chwila do siebie rzucali.
-Mógłbyś trochę uważać!- syknęła Ann.
-To nie ja zabawiałem się w kierowcę rajdowego- odsyknął Teddy.
- A czy ja ci się kazałam pakować na kwiatek!- zasyczała ponownie Ann.
-Mogłaś...
-Kwiatek- powiedziałam poirytowana- Jaki kwiatek- powtórzyłam krzyżując ręce i tupiąc ze zniecierpliwieniem prawą nogą.
Oboje podskoczyli jak oparzeni a Teddy próbował bezczelnie ukryć za sobą smętne resztki mojego Bluszcza, zwisające ze strzaskanej skorupy, która jeszcze niedawno była doniczką, co oczywiście nie umknęło mojej tapet uwadze.
Eeech...- odetchnęłam głęboko, próbując uspokoić galopujące myśli. Patrząc na ich żałośnie wyglądające twarze, postanowiłam nie psuć im i sobie wieczoru, udać głupią i o wszystkim zapomnieć.
- Ok, właźcie..- powiedziałam tylko tapetom na monitor, dając każdemu przyjacielskiego całusa w policzek.
- Cholernie tu u was ciemno...
-GRRRR!
poniedziałek, 02 sierpnia 2010
Czas muzyki - akcent

czasami mam ochotę być taką "złą dziewczynką" np tak jak teraz kiedy niby rozmawiam z bliskimi osobami, a jest mi "źle" i dziwnie. nie dołek, nie smutek raczej złość, frustracja... nie pojawia się zwykłe pytanie "co u ciebie". to ja odzwyam się pierwsza i jeśli nie podtrzymam rozmowy to... disco polo no bywa. czasami mam ochotę być taką złą, narobić głupot, przestraszyć kogoś... wyjechać tekstem o żyletce czy o tym ze życie nie ma sensu. balansować na granicy... śmieszy mnie to i nigdy nie zrobiłabym sobie nic złego muzyka. juz teraz przynajmniej. kiedyś owszem... w każdym razie ile razy popełniam duchowe sepuku wiem tylko ja akcent... wiem też ze pewne myśli są jak narkotyk i czasami bawi mnie to, ten strach w ich oczach. a ja się śmieję, a mnie jest dobrze. mam ochotę założyć coś czarnego, rozczochrać włosy, posłuchac głośnej muzyki, potańczyć tak po swojemu... grr... nawet z takich panienek zwłaszcza z takich panienek wychodzi czasem ziarneko zła, a akcent wtedy strzezcie się. mam ochotę czasem zniknąć tak totalnie nie odbierać telefonów, urwac kontakt tak po prostu z dnia na dzień i pojawić się po miesiącu... kiedyś już tak zrobiłam - nie zauważyli... mysleli tylko ze konto mi padło... ;)

środa, 14 lipca 2010
Świąteczne gify

Świąteczne gify - reaktywacja już wkrótce.